Nazwa bloga osobistego lub o codzienności

Na wstępie chcę od razu zaznaczyć – w niniejszym wpisie blog o codzienności nie jest równy blogowi lifestylowemu! Pisząc o nazwie / adresie tego ostatniego,  kierowałabym się innymi kryteriami.

Źródło: Pixabay.com

OK, chcesz pisać blog o swojej codzienności, osobisty – bez adresu ani rusz, po prostu nie da się! Ale jak wymyślić ten adres?

  1. Warto sprawdzić na jakiejkolwiek stronie pozwalającej zarejestrować domenę, (wyszukiwarka domen taka jak TA), czy  dany adres jest wolny; czasami adres z daną domeną jest zajęty, ale pod nim nie ma (jeszcze) żadnej strony. Wklepywanie go więc w przeglądarkę internetową nie zawsze odpowie nam na pytanie, czy nie istnieje adres, czy tylko strona. Tylko taka wyszukiwarka wskaże nam, czy na pewno dany adres został już przez kogoś zarejestrowany i czy nie ma identycznego z inną domeną – np. .pl i .com
  2. Wybrany przez nasz adres istnieje np. z domeną .com lub .com.pl, a w domenie .pl jest wolny. Tutaj zastanowiłabym się nad sensem takiej rejestracji, bo wtedy będzie trzeba często tłumaczyć: mój blog jest z końcówką .pl, a te z innymi końcówkami należą do kogoś innego. Tym bardziej, jeśli nasz adres jest już wykupiony w domenie .pl, to nie warto pchać się w inną domenę z tym samym adresem. Np. – ktoś chce nadać blogowi adres “pisaniebloga”. Okazuje się, że istnieje już “pisaniebloga.pl“. Czy warto wtedy tworzyć adres pisaniebloga.com lub pisanie bloga.com.pl lub z jeszcze inna końcówką? Tu zgadzam się z innymi piszącymi poradniki o nazywaniu blogów, że nie.
  3. Jaką końcówkę wybrać? Warto zacząć od .pl. Zwłaszcza, jeśli piszemy po polsku, dla polskich czytelników. Poza tym to “neutralna” końcówka – nie sugeruje tematyki (jak choćby .auto.pl), czy miejsca, którego może blog dotyczyć (tzw.. domeny regionalne jak: .waw.pl, malopolska,pl itd), ani tego, czy blog kiedyś stanie się komercyjny, czy nie (.com lub .com.pl). Można też oczywiście wybrać końcówkę .blog, jednak domena ta może nie być dostępna u wszystkich rejestratorów i bywa droższa zarówno w rejestracji, jak i przedłużeniu na kolejne lata, niż .pl.

To co zawrzeć w adresie?

Źródło: Pixabay.com

Niektórzy uważają, że dobrym rozwiązaniem jest imię i nazwisko, samo nazwisko, pseudonim itd. Jeśli Ci to pasuje, bo blog “kręci się wokół Twojej osoby”, to OK. Jednak tutaj poruszę już kolejny problem: polskie znaki diakrytyczne. Jeśli Twoje imię kończy się na -sław/-a (Mirosław-a, Stanisław-a) albo jesteś Łukaszem lub Małgorzatą, to Twoje imię w adresie strony straci swoje pierwotne i właściwe brzmienie. A jeśli dodatkowo, masz też jakieś “kropki”, “kreseczki” lub “ogonki” w nazwisku (ż, ą, ć itd.), adres bloga tym bardziej może wyglądać “dziwnie” – patrz choćby imię Róża. Dodatkowy kłopot zdarzy się wtedy, gdy Twoje nazwisko / pseudonim inaczej się, pisze, a inaczej czyta… Dlatego – moim zdaniem – swoim imieniem i nazwiskiem warto ewentualnie podpisywać posty, a niekoniecznie umieszczać je w adresie.

Kolejna sprawa – to w ogóle unikanie w adresie wyrazów z polskimi znakami. Popatrzmy na adres – całkiem przykładowy: codzienne bóle głowy = codzienneboleglowy. Albo: uczę się języków = uczesiejezykow. Albo jeszcze: nie zbijam bąków – niezbijambakow. Dziwne, prawda? Zwłaszcza, że mamy dwa podobnie pisane słowa: bąk i bak, a oznaczają totalnie co innego. Chodzi więc właśnie o to, aby sam adres brzmiał jasno i sensownie i żeby od razu było wiadomo, o co chodzi.

 

Źródło: Pixabay.com

A co z językami obcymi: angielskim, czy szpanowaniem łaciną? I tu ponownie uczulam – bo pisałam o tym w innym wpisie: nie wszyscy polscy czytelnicy znają choć podstawy jakiegoś języka obcego – a jak już, nie zawsze jest to angielski, czy tym bardziej łacina.

To gdzie szukać inspiracji?

  1. Wykorzystaj swój wygląd, umiejętności lub cechy charakteru: może nosisz okulary, jesteś piegowaty, rudy, masz taki, a nie inny kolor oczu, wolisz raczej chomiki, niż psy, lubisz dwa konkretne kolory, umiesz wysoko skakać, często ogarnia Cię melancholia i chęć do marzeń itd.? Może więc “szarymokiem”, “przezbryle”, “spojrzeniapiegowatej”, “zielonoczerwona”, “blondkucykowa”, “dresowabrunetka”, “gdybaniemarzycielki”, “szczyptamelancholii”?
  2. Gdy zamierzasz pisać całkowicie poważnie: “branenaserio”, “nieczasnafraszki”, “zadumana” albo “zadumany/zadumana+Twoje imię
  3. Chcesz pisać trochę z przekąsem, może zabawnie, z przymrużeniem oka? “nietylkonaserio”, “uszczypliwie”, “krzywelustro”, “zawszezhumorem”, “przezzieloneokulary”, “krztaniepowagi”
  4.  Zupełnie brak pomysłu? To może “Twoje imię bloguje / pisze” np. “Tadekpisze”, “Basiabloguje”? Albo “blogTadeusza”, “toiowooPawle”

Adres nie powinien być zbyt długi, ale też każdy powinien mieć szansę szybko go zapamiętać. Nie wszyscy noszą ze sobą notes i nie korzystają z takiej opcji na smartfonie – ba, nie wszyscy mają smartfon.

Sama doświadczyłam stanu, kiedy totalnie nie miałam pomysłu na

Źródło: Pixabay.com

nazwę bloga, choć kombinowałam na 10. stronę. Wtedy właśnie zauważyłam, że wszyscy doradzający zakładają, że każdy chce koniecznie na blogu zarabiać i ten cel przyświeca im od samego początku. Piszą więc o powadze sytuacji i “kreowaniu własnej marki”. Tymczasem marką może być Twoje nazwisko, nawet jeśli nie nazwiesz nim bloga. Owszem, powinno się ono znaleźć np. pod każdą notką albo w menu na blogu: “Ten blog pisze ……. ……., który/-a jest autorem / autorką wszystkich wpisów” – wtedy czytelnicy mają stalepod ręką nazwisko autora i twórcy bloga.

Pozostaje mi życzyć powodzenia każdemu, kto ugrzązł na kroku wymyślania adresu bloga. Zróbcie sobie czasem dzień przerwy w rozmyślaniach. Miałam już sytuację, gdy odpuściłam na trochę i nazwa sama do mnie przyszła.

(Visited 1 times, 1 visits today)

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *