Przemyślenia codzienne

Dlaczego nigdy nie chciałam mieszkać na wsi i nie rozumiem, dlaczego można tego chcieć…

Kiedy słyszę, że ktoś marzy o „małym domku na wsi” już teraz lub „na starość”, to nie wiem, co o tym sądzić. Dlaczego? Bo z jednej strony  rozumiem chęć i potrzebę odpoczynku od miejskiego zgiełku, pracy, tłumu, spalin samochodowych, hałasu (…), ale z drugiej ktoś, kto aż tak idealizuje wieś, najwidoczniej nie do końca zdaje sobie sprawę, jak wygląda życie na wsi przez okrągły rok, wiele lat pod rząd. Także wtedy, gdy traci się już życiowe siły…

Co innego urlop lub nawet kilka miesięcy spędzonych na wsi celem podratowania zdrowia fizycznego i psychicznego, a co innego proza życia, także na starość.

 

Źródło: Pixabay.com

Kiedy byłyśmy z moją siostrą dziećmi (rocznikowo jest między nami 5 lat różnicy, ale tak naprawdę, tylko 4 lata i 2 miesiące), jeździłyśmy co roku z rodzicami na 2-tygodniowe wakacje – najczęściej gdzieś na południe Polski: Zakopiec, Szczawnica, Piwniczna, Krynica Górska itd. Najczęściej dojeżdżaliśmy tam i wracaliśmy „PKSem”. Po drodze mijaliśmy małe wioski (nawet takie bez sklepu na miejscu) oraz porozrzucane w sporych odległościach od siebie domki.

Źródło: Pixabay.com

 Kto był na przełomie lat 80. i 90. XX wieku w Szczawnicy, ten wie, że wtedy było tam już sporo domów porozrzucanych na tych otaczających miasteczko pagórkach. Zastanawiałam się wtedy – jak ci ludzie dojeżdżają do pracy, szkoły, lekarza, sklepu, czy jakiegoś urzędu? O której muszą wstać, żeby zdążyć? Jako ówczesny śpioch, byłam przerażona, że czasem może trzeba wstać o 5:00 rano, żeby zdążyć gdzieś na 8:00, a w domu być z powrotem praktycznie pod wieczór. A zimą? Jak wjechać pod górę albo bezpiecznie zjechać przez śnieg i lód?

Zastanawiałam się, jak ci ludzie z domów porozrzucanych z dala jeden od drugiego żyją?

Mnie na samą myśli o takim życiu ogarniała panika – jak można żyć na aż takim odludziu?!

Ja wychowałam się w mieście, w blokowisku i akceptowałam w pełni takie otoczenie, bo miało też swoje zalety: sklepy, szkoły (wcześniej przedszkole), lekarz – pod nosem.

Źródło: Pixabay.com

Z osiedla zawsze mieliśmy świetny dojazd w wiele punktów miasta – sporo tramwajów o sensownych trasach + autobusy. My w rodzinie auta nie mieliśmy – nie odczuwaliśmy takiej potrzeby, więc nawet zapominałam, że można mieć prawko i samochód, bo czasem bez niego ani rusz.

Zawsze powtarzałam więc – nawet już jako osoba dorosła – że z mojego miasta się nie wyprowadzę, a już na wieś i to taką totalnie zapadłą – bez sklepu i autobusowego / busowego połączenia z pobliskimi miastami – to już ABSOLUTNIE NIE!

Życie jednak rządzi się czasem własnymi prawami: wykręciło mi totalny kawał i właśnie na takiej wsi wylądowałam i to ok. 300 km od stron rodzinnych. I już z perspektywy takiej wsi mogę coś powiedzieć osobom zachwyconym wiejskim życiem, „ciszą, bliskością przyrody i tym, że nie trzeba patrzeć na tłum ludzi”.

Źródło: Pixabay.com

Kochani, rozumiem zmęczenie miastem – sama mieszkałam przez 30 lat w dużym mieście – ruch samochodowy, tłumy na ulicach, sąsiedzi pod nami, nad nami i z boku. W pracy też różnie bywało. Jednak czasem wystarczy miesiąc, może kwartał lub pół roku odpoczynku i gwarantuję, że 80% „wielbicieli wiejskiego życia” zatęskni za miastem – jeśli nie za tym konkretnie, w którym żyli do tej pory, to w ogóle za środowiskiem miejskim.

Dlaczego NIE POLECAM całorocznego i to wieloletniego mieszkania na wsi?

  • jeśli to wieś w typie „ulicówki”, to nie uciekasz od ciągłego ruchu samochodowego i smrodu
  • jeśli to wieś oddalona od nawet miernie użytkowanej drogi, to ryzykujesz, że nie przejeżdża tędy żaden autobus, czy bus do miasta – jak zepsuje Ci się auto, utknąłeś – zwykłe zakupy stają się problemem; a i jeszcze jedno pytanie: masz w ogóle prawo jazdy i niezawodny samochód? stać Cię w razie czego na kolejny, jeśli dotychczasowy zepsuje się nagle na amen?
  • może być wszędzie daleko: do szkoły, pracy, lekarza (!), czy zwykłego sklepu. Jeśli już na tej wsi jest sklepik, to na pewno ma solidny narzut marży
  • kupując, czy budując sobie dom na wsi, warto bazować na kilku źródłach energii (prąd, gaz, ogrzewanie niezależne od ww.) – dlaczego? Bo na wsiach czasem z byle powodu może od czasu do czasu brakować prądu: bo bardziej wiało i drzewa spadły na linie wysokiego napięcia, bo śniegu napadało, bo lało i zalało sprzęt energetyczny itd (wiem, co piszę – doświadczamy tu tego na naszej wsi, wprawdzie coraz rzadziej, ale jednak wciąż częściej, niż dekadę temu w mieście)
  • świeże powietrze na wsi? Cóż, nie aż tak. Dwa razy w roku jest „aromatyzowane” nawozami wywalanymi na pola (wiatr robi swoje, nawet jak pola są nieco oddalone od domostw); w zimie w wielu domach pali się tradycyjnie w piecach i niezależnie, co się do pieca wrzuci, to jednak perfumami to nie pachnie. No i jednak tu i ówdzie rośnie ruch samochodowy
  • w okolicy nie musi być też wcale czyściej – wokół mamy sporo lasów; co i rusz pojawiają się nowe śmieci
  • rozumiem zamiłowanie do przyrody, ale jeśli dziki pojawiają się w centrum miast, to mogą Cię odwiedzić także na wsi; nie tylko one – wpieniony jeleń, czy łoś to też wątpliwa atrakcja
  • jeśli wpienia Cię, że ludzie spuszczają czasem jeszcze psy ze smyczy w miastach, to na terenach wiejskich spotyka się nie tylko psy na łańcuchach, ale i te niedopilnowane, czasem chodzące sobie wolno i to nie w pojedynkę – potrafi być groźnie!
  • są lasy, bywają i polowania (tak, tak!) – polujący wciąż podchodzą zbyt blisko domostw, choćby z tej przyczyny, że „tereny łowieckie” (lasy) po prostu bardzo się skurczyły – „myśliwi” idą za uciekająca zwierzyną. Ja się już tu nasłuchałam o tym, jak takie polowanie wpadło mojej aktualnej rodzinie na podwórko kilkanaście lat temu
  • wiem, że na wielu terenach ostatnimi laty śniegu bywa jak na lekarstwo lub w ogóle, ale tam, gdzie bywa, są wsie, które muszą swoje doczekać na odśnieżenie i posypanie lodu piaskiem lub solą– nie każdy może sobie pozwolić na 1-2-dniowy urlop w pracy, bo po prostu nie można się ze wsi bezpiecznie wydostać
  • jeśli do tej pory mieszkałeś w mieście w bloku i płaciłeś czynsz, mogłeś liczyć na pewne remonty ze środków spółdzielni (np. dach); na wsi musisz pokryć 100% potrzebnych remontów Twojego domu
  • wsie wciąż borykają się z problemem pijaństwa – to jest niestety bardziej widoczne, niż w miastach, bo ludzi tu mniej – nic miłego, bo i ci pod wpływem bywają różni. Nic miłego – iść samej „na spacer” i być przez takiego zaczepianą, a wokół żywej duszy, która mogłaby pomóc
  • i wreszcie: wszyscy się starzejemy. Zostać samemu w mieście to jedno, ale zostać samemu na „zapadłeś wsi”, kiedy trzeba chadzać do lekarzy, wykupywać leki itd., to dopiero jest problem… Pewnego dnia nie wsiądziesz już za kółko samochodu, nie dojdziesz do sąsiedniej wsi do sklepu i nie dojedziesz tam na rowerze – takie jest życie… co wtedy zrobisz?

 

Źródło: Pixabay.com

Jeśli więc marzy Ci się mały biały domek (niczym z bajki) w malowniczym sadzie otoczonym polami i lasami, z dala od ludzi przez okrągły rok pamiętaj, że tak jak i miasto ma wiele wad, tak wieś też idealna nie jest 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *