Czy każdy mól książkowy opływa w książki?

Źródło: Pixabay.com

Są osoby, które – podobnie jak moja Mama – nie uwierzyłyby na słowo komuś, kto stwierdziłby: kocham czytać vel kocham książki, ale nie miał ich w domu zbyt dużo albo wręcz wcale.  Jest to chyba przekonanie wyniesione jeszcze z poprzedniego systemu, gdy o dobre tytuły było trudno, a wiele kupowało się „spod lady” lub były wręcz nie do dostania. Nic więc dziwnego, że to, co wartościowe znikało bardzo szybko. Efekt? Wiele osób skompletowało niezłą biblioteczkę, niezależnie od metrażu mieszkania.

Książki do czytania, książki do zbierania

Dzisiaj nie mamy problemów z dostępem do książek. Na rynku często pojawiają się nowości, które można kupić w wielu księgarniach – stacjonarnych i internetowych. Jeśli dodać do tego biblioteki, akcje wymian tytułów między znajomymi, rynek wtórny i (wciąż) antykwariaty, okazuje się, że miłośnicy czytania są dziś w naprawdę świetnej sytuacji.

Książki można jednak podzielić na:

  1. książki, które szybko stają się naszymi ulubionymi
  2. książki na jedno przeczytanie
  3. książki, które okazują się nie w naszym typie, za ciężkie, zbyt nudne (to oczywiście odczucia subiektywne)

Na półkach jest miejsce zazwyczaj na tytuły z pierwszej grupy, bo po prostu lubimy do nich wracać.

Źródło: Pixabay.com

Oczywiście jest pewna grupa osób, które nie praktykują wielokrotnego czytania tych samych książek, choć przyznają, że niektóre zrobiły na nich szczególne wrażenie. Do czytania sięgają jednak zawsze po te tytuły, których jeszcze nie miały nigdy w ręku.

Inna grupa osób lubi z kolei czytać i kolekcjonować serie książek – chodzi o sagi, cykle, książki konkretnego autora, klasyki danego gatunku w wykwintnym wydaniu itd. Lubią je mieć na półce, najlepiej skompletowane, jeśli dana seria wyszła już w całości.

Książki, które warto / wypada mieć?

Źródło: Pixabay.com

Czy istnieją książki, które po prostu wypada mieć w domu? Kiedyś były to np. Biblia, Książka Kucharska, książki klasyków (polskich i światowych) – zarówno dla dorosłych, jak i dzieci, encyklopedia ogólna (często wieloma wraz z suplementem), encyklopedie tematyczne, słowniki (języka polskiego, ortograficzny, synonimów i antonimów, języków obcych)… To, co miało się na półkach świadczyło w pewnych kręgach o kulturze i smaku mieszkańców konkretnego domostwa.

Dzisiaj jednak łatwiej nam zaakceptować fakt, że:

  • każdy ma inny gust i ma prawo kompletować biblioteczkę właśnie wg  niego – klasyków warto choć wybiórczo znać, ale niekoniecznie posiadać
  • każdy ma inne zainteresowania i niekoniecznie lubi i potrzebuje gotować lepiej, niż coś łatwego do przyrządzenia – nie musi więc mieć jakiejkolwiek książki z przepisami kulinarnymi, ale za to np. tytuły związane z tworzeniem stron www, czy majsterkowaniem, jak najbardziej
  • słowniki i wszelkie encyklopedie powoli sprawdzają się coraz lepiej w wersji elektronicznej lub po prostu online – w tej formie łatwiej się je aktualizuje i nie trzeba mieć 12-tomowego kompendium wiedzy ogólnej i kilku innych grubych tezaurusów, do których dokupuje cię co jakiś czas kolejne suplementy, też zajmujące coraz więcej półek.

Można mieć bogatą biblioteczkę, której nie widać gołym okiem

Trzeba mieć świadomość, że nie każdy ma odpowiednio duży metraż w domu na dużą liczbę książek w formie papierowej. Czasem liczy się każdy kawałek przestrzeni – i na podłodze i na ścianach.

Źródło: Pixabay.com

I wcale nie chodzi o miejsce na tandetne ozdóbki, a na szafki i półki na przedmioty codziennego użytku.

Na szczęście mamy biblioteki oraz książki w formie elektronicznej lub audio.

Te ostatnie można przechowywać na czytnikach e-boków, w odtwarzaczach plików mp3, czy po prostu na komputerze lub innym nośniku danych (CD, DVD, pamięć zewnętrzna) i wtedy nie zajmują przestrzeni w niegdysiejszym tego słowa rozumieniu.

U mnie na półce…

Nie mam zbyt wiele miejsca na książki – to jedna półka o wymiarach 48 na 42 cm. Druga półka o tych samych wymiarach jest przeznaczona – póki co – na książki dziecięce, dostosowane do wieku mojej córeczki. tutaj trwa powolna rotacja – to, co zbyt dziecinne, idzie do nowych właścicieli.

W domu – pod swoim kątem –  mam więc tylko tytuły, do których lubię wracać: cała Mary Poppins, cykl o Muminkach, 4 powieści Astrid Lindgren i parę innych.

Dysponuję też czytnikiem e-booków i tutaj też mam już trochę utworów książkowych – sporo z Wolnych Lektur, ale nie tylko. Jednak te najulubieńsze tytuły chcę mieć w formie tradycyjnej – mieć i do nich wracać, a nie żeby tylko zbierały kurz, bo nie po to ksiażki zostały stworzone.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *