Od strony do bloga

Kiedy zaczynałam swoją przygodę z Internetem (marzec – kwiecień 2001), popadłam w błędne przekonanie, że jeżeli jakaś strona zaistniała w sieci, to już na zawsze. Blogowanie dopiero raczkowało, a o mediach społecznościowych w dzisiejszym rozumieniu jeszcze nikt nie słyszał. Przez długi czas byłam wyłącznie odbiorczynią treści zamieszczanych przez innych. Wraz z biegiem czasu zorientowałam się, że aby mieć stronę, trzeba znaleźć dla nie jakieś miejsce, czyli hosting. A nie zawsze był on za darmo.

Czy dało się jednak za to nie płacić? 

Wtedy dość często tak.

Źródło: Pixabay.com

Do pewnego momentu istniało sporo miejsc, gdzie można było założyć blog lub swoją witrynę internetową za darmo. Było to dobre rozwiązanie, np. w przypadku projektów prywatnych albo do szkoły, a takich było wtedy sporo. Nikomu nie przeszkadzało, że m.in:

  • miał ograniczony wpływ na nazwę strony i musiał się zgodzić na domenę narzucaną przez usługodawcę (dziś dobrym przykładem są choćby twojazanwa.blogspot.com, twojazanzwa.wordpress.com, twojanazwa.simplesite.com itd)
  • na jego stronie mogły pojawiać się reklamy narzucone przez usługodawcę i było to oczywiste, bo „na wszystkich stronach www wyskakiwały jakieś reklamy, pojawiały się banery, linki polecające” itd.
  • miał do dyspozycji niewiele miejsca na pliki
  • musiał albo umieć jakiś język pisania stron lub znaleźć program typu WYSIWYG (zwykle trzeba było za nie płacić), a później wgrać pliki albo przez tzw. klienta FTP lub odpowiednią funkcję ładowania plików z dysku proponowaną przez swojego usługodawcę / hostingodawcę w ramach założonego tu konta.

Później typowe strony www zaczęły być – nomen omen – domeną firm i instytucji, a osoby prywatne powoli przerzuciły się na blogi.
Przez długi czas mało kto miał wątpliwości w stylu:

  • gdzie pisać blog?
  • wybrać darmową platformę blogową, czy wykupić sobie hosting? (pisanie „za darmo” było do pewnego momentu czymś oczywistym, bo ludzie pisali „z potrzeby serca”, a nie zarobku na pisaniu; nikt nie myślał o „tworzeniu własnej marki”, czy „pracowaniu na własną wiarygodność”)
  • o czym pisać blog? Ludzie pisali o swojej codzienności, rodzinie, rodzicielstwie, czy pasji – o tym, co czuli i czym się chcieli podzielić -czasem było to tez ich rękodzieło, czy wiersze.
Źródło: Pixabay.com

Dzisiaj nie istnieje już spora liczba stron, które odwiedzałam – choćby w związku z moimi zainteresowaniami – przed 2010. Najstarsza odwiedzana przeze mnie strona, istniejąca do dziś, ma – wg posiadanych przeze mnie danych – 19 lat, jednak od już kilkunastu nic nowego się tu nie dzieje. Nie są aktualizowane nawet informacje w zakładce „o mnie” (czyli autorce owej witryny, która od 19 lat jest nastolatką, której nie przybył ani jeden rok w dowodzie osobistym w legitymacji szkolnej i nadal pisze, że ma 15 lat – i nawet nie wiadomo, czy miała tyle zakładając bloga, czy przy ostatniej aktualizacji, jeszcze sprzed 2010 roku)).

  A dziś jak to jest z tym pisaniem – nawet z założenia „tylko dla siebie” lub po prostu totalnie niekomercyjnie? Czy wszyscy autorzy takich miejsc wciąż pozostają na nielicznych już darmowych platformach? Otóż nie. Ale o tym w odrębnym wpisie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *