Dlaczego – zarabiając na pisaniu – nie można polegać głównie na platformach dla copywriterów?

Kiedy komuś przychodzi do głowy zarabiać zdalnie, jedną z najczęściej wybieranych możliwości jest copywriting. Początki bywają trudne w każdej pracy świadczonej przez Internet. Jednym z pierwszych pytań jest zwykle: skąd brać zlecenia? Jedną z pierwszych możliwości jest pisanie za pośrednictwem jednej z platform dla copywriterów.

 Na polskim rynku jest ich kilka – choćby: Textbookers (nie mylić z textbroker!), GoodContent, czy 10heads.

Z tym ostatnim miałam niewiele do czynienia z 2 powodów – otóż, kiedy się zarejestrowałam:

  • aby zlecić wypłatę, należało wydrukować umowę i wysłać ją tradycyjną pocztą, co wtedy było dla mnie niewykonalne z racji braku dostępu do drukarki
  • zleceniodawca miał niezliczoną ilość czasu na akceptację tekstu, co oznaczało, że można było pisać, pisać, pisać i czekać na zarobek nie wiadomo, do kiedy.

Efekt jest taki, że nie podjęłam z nimi poważniejszej współpracy. Nie straciłam jednak wiele, bo 10heads działa na podobnych zasadach, co pozostałe dwie wspomniane platformy i posiada te same wady… A zalety? 

Właśnie, zacznijmy od zalet platform dla copywriterów – będzie krócej, bo jest ich stanowczo mniej, niż wad:

  1. To dobre miejsca dla kogoś, kto chce się wdrożyć w pisanie tekstów SEO, ale nie interesują go darmowe praktyki – chcą się jednocześnie uczyć (zdobywać praktykę) i jednak zarobić przy okazji choć „kieszonkowe” i to bez wychodzenia z domu, nie tracąc czasu i pieniędzy na dojazdy
  2. Są dostępne tam, gdzie jest Internet – piszesz z domu lub domku letniskowego, kiedy masz chwilę czasu i ochotę – o ile w tym momencie są jakieś zlecenia.
  3. Można wybierać spośród zadanych tematów i rodzajów tekstów – nie są one poszczególnym copywriterom narzucane odgórnie
  4. Nie wiem jak 10heads, ale pozostałe dwa wspomniane miejsca rozliczają piszących z Urzędami Skarbowymi i wystawiają PIT-11, nawet jeśli ktoś zarobił i WYPŁACIŁ w ciągu roku kalendarzowego jedną minimalną kwotę (w obu przypadkach to 100 zł)
  5. Legalny zarobek.

Muszę jednak ostrzec: zbyt długie pisanie dla platform dla copywriterów grozi:

  • utratą wiary w siebie
  • brakiem szans na jakikolwiek awans i zdecydowanie lepsze zarobki – nawet przy maksymalnie dobrych ocenach stawki z czasem zaczynają się wydawać coraz śmieszniejsze przy raczej rosnących wymaganiach zleceniodawców co do jakości tekstów i przynajmniej minimalnej inflacji

Jakie są więc wady platform dla copywriterów?

  1. Wciąż te same stawki – zarówno w Textbookers, jak i GoodContent pisuję od stycznia 2018 i w obu miejscach w ciągu tych 3 lat stawki podniesiono symbolicznie tylko raz – tę podwyżkę zjadła już dawno temu inflacja i nawet o tym zapomniała.
  2. A stawki i tak są śmieszne!
  3. Bywa, że zleceń jest dość sporo, ale bywały też okresy, że było ich okrągłe zero. A jak już się coś pojawiło, było rozchwytywane jak grudki złota zrzucone z samolotu – z prędkością światła. Szczęśliwcy musieli chyba siedzieć cały czas, wciąż odświeżać stronę i łapać pojawiające się teksty, nie patrząc na temat. Czyli mamy brak stabilności i pewności zleceń.
  4. Nierówny dostęp do lepszych zleceń. Na GC (GoodContent), trzeba mieć wysoką średnią za napisane teksty, a na TB (Textbokers) średnia ocen odgórnie, co pół punktu obniża też i tak już śmieszne stawki za 1000 zzs (znaków ze spacjami):
    Źródło: Textbookers.com – stan na dzień 12-03-2021

    4.  To trochę ciąg dalszy punktu 3. o nierównym dostępie do lepiej płatnych zleceń. TB pokazuje cały czas 1. dziesiątkę najlepiej zarabiających tutaj copy w danym miesiącu. Osoby z 1. miejsca osiągają w ciągu miesiąca – i owszem – kwoty z zakresu ok. 2000-3000 zł, a nawet więcej; jednak nie dobijają tego pułapu na samych ogólnie dostępnych  tekstach zapleczowych, preclowych, czy opisach produktów. Dostają oni prywatne zlecenia – teksty tematyczne i eksperckie. Pozostali ciułacze, jeśli są teksty do pisania – mogą uciułać kilka setek pod warunkiem, że piszą naprawdę sporo.

  5. Na każdej platformie dla copywriterów rządzi  klient – tzn. zasady są tworzone pod klienta: ma być szybko, tanio i dobrze (inaczej ocena spada, teksty są odrzucane (punkty karne) i konto w końcu jest blokowane. Niby prawidłowo: wychodzimy naprzeciw oczekiwaniom klienta; jednak trzeba i tu zachować zdrowy rozsadek i nie obiecywać gruszek na wierzbie.  Oczywiście, są sytuacje, gdy copywriter składa reklamację, która jest rozpatrywana na jego korzyść (np. na TB ocena tekstu niższa niż 5 w 6-stopniowej skali oceniania od 1-6); jednak już np. zgłaszanie do moderatorów zleceń z powodu niedopasowania wymogów do poziomu tekstu (zbyt duże wymagania np. jak na precla, czy tekst zapleczowy) to już iluzja tego, że piszący ma cokolwiek do powiedzenia.
  6. Dla zlecających jesteś numerem ID, ksywką, czy nickiem
  7. Na TB nie ma stałych szans na kontakt piszącego ze zlecającym chyba, że ten ostatni w opisie zlecenia poda swój e-mail „w razie pytań”. Zdarza się to jednak bardzo rzadko – do tej pory odnotowałam tylko 2 zleceniodawców z taką praktyką.
  8. Wymianę wiadomości prywatnych umożliwia GC, jednak – napisawszy w ciągu 3 lat 6 wiadomości do różnych zlecających, w tym 1 z pytaniem dlaczego mój tekst został odrzucony, odpowiedź dostałam tylko raz: właśnie na wspomnianą prośbę o uzasadnienie odrzucenia. Zostałam przy tym obrażona sugestią, że piszę po prostu bardzo niskiej jakości teksty – to skąd moja ocena 4,96 w 5-stopniowej skali i tylko 1% odrzuconych tekstów na przestrzeni 3 pełnych lat pisania tutaj?
  9. Same wymogi przy niektórych zleceniach to często niezła lektura zajmująca 2 lub więcej minut. Pilnowanie się ich wydłuża czas pisania (wciąż się zerka, czy o czymś się nie zapomniało), co – przy tych śmiesznych stawkach – robi się nieopłacalne.
  10. Oceniając teksty oceną niższa od maksymalnej, zleceniodawcy nie mają obowiązku motywować obniżenia komuś średniej – serio, tak ciężko jest napisać choć jedno słowo, np. „literówki”? A, jak już wspomniałam wyżej, na TB obniżenie średniej o 0,5 punktu to obniżenie stawki za 1000 zzs.
  11. O ile GC faktycznie przelewa pieniądze w ciągu 3 dni roboczych od momentu zlecenia wypłaty (można tu jednak robić tylko jedną wypłatę w ciągu miesiąca kalendarzowego), tak TB daje sobie na toaż dwa tygodnie! Tzn. czasem dostaniesz pieniądze dość szybko, a innym razem czekasz praktycznie maksimum tego terminu. Zdarzały się też okresy, gdy ów maksymalny termin był notorycznie łamany i niektórzy nieszczęśnicy czekali nawet 2,5 tygodnia na swoje pieniądze! TB oczywiście w takich przypadkach nie obarcza siebie żadnymi odsetkami karnymi na rzecz piszącego, a dodatkowo każda wypłata kosztuje nas 3 zł! Właściciele TB motywują odpłatność przelewu kosztami przygotowania dokumentacji, jednak w każdej firmie normą jest, że zarówno za powierzchnie biurowe, konto bankowe oraz obsługę kadrową lub ekonomiczną firmy płaci się ze swoich przychodów (tj. przychodów firmy), a nie obarcza tym podwykonawców.
  12. Na GC zlecający ma aż 7 dni na akceptację tekstu (lub zwrócenie go do poprawy / odrzucenie) – jeśli zlecający nie podejmie sam działań, tekst po 7 dniach zostaje zaakceptowany przez system. Tydzień to jednak dość dużo. Na TB z kolei napisany tekst najpierw czeka na moderację – czasem to kilka godzin, innym razem nawet 2-3 dni. Po moderacji zlecający ma kolejne 3 dni na jego akceptację lub odrzucenie – czyli często też robi się 4-6 dni od napisania do momentu akceptacji napisanego tekstu.
  13. Na obydwu platformach mamy właściwie tylko zarobek – zero składek zdrowotnych i emerytalnych, ani żadnego ubezpieczenia, nawet jeśli ktoś go potrzebuje.
  14. Jakiekolwiek sugestie na zmiany ze strony copywriterów właściwie nie wchodzą w grę.

Powiem szczerze – także zlecający nie ma często pewności, że jego teksty zostaną tu zrealizowane szybko i dobrze – co najwyżej tanio, jak już przyjdzie co do czego. Często winne są same tematy oraz wymogi. Gdyby jednak zostały zlecone za przyzwoite stawki myślę, że wiele osób zrealizowałyby je w równie przyzwoitym terminie.

 

Jeśli chcesz wprawić się w pisaniu tekstów SEO platformy dla copywriterów mogą się tu sprawdzić. Jednak nie warto zakładać, że będzie się żyło całymi latami albo choć miesiącami tylko lub głównie z pisania właśnie w takich miejscach. Warto po napisaniu pewnej liczby tekstów zacząć szukać innych możliwości zarobkowania w charakterze copywritera – chodzi np. o zlecenia i klientów choćby na portalach ogłoszeniowych, czy odpowiednich grupach na FB albo wysyłając maile do agencji SEO, czy marketingowych.

(Visited 1 times, 1 visits today)