5 powodów dlaczego do pisania wolę blog, a nie media społecznościowe

Rozważałam już to, czy lepiej pisać na blogu, czy w mediach społecznościowych. Ja postawiłam na blog. Dlaczego nie pałam do mediów społecznościowych zbyt dużą sympatią, jeśli chodzi o prezentowanie „swojego widzi mi się” oraz miejsca na dłuższe wypowiedzi na jakiekolwiek tematy?

  1. FB, Twitter, Instagram (…) – mają wiele zalet; np. można tam znaleźć rodzinę, starych znajomych, ale też zawrzeć nowe znajomości, rozpowszechnić informację o swoim blogu, czy firmie, jednak w żadnym z tych miejsc nie jest się u siebie. To trochę jak z pisaniem na darmowych platformach blogowych – wszędzie jest jakiś regulamin, do którego trzeba się stosować. Chlapniesz coś, co się komuś nie spodoba (tematy kontrowersyjne, prost wypowiedzenie swojego zdania…), nawywijasz w życiu realnym (będąc już osobą choć trochę znaną) i… Nagle Twoje konto jest blokowane tymczasowo lub likwidowane na amen –  możesz być nawet prezydentem USA – nic Ci to nie pomoże.  Miesiące lub lata pracy idą w niepamięć. Z jednej strony to oczywiście OK, bo jednak nic nie powinno usprawiedliwiać pewnych wypowiedzi, czy poczynań. Na własnym blogu jesteś u siebie. Oczywiście nie oznacza to, że wolno ci tu naprawdę wszystko. Jednak nie musisz obawiać się poruszania problematycznych tematów pod kątem skasowania wpisu lub bloga przez osoby trzecie. 

    Źródło: Pixabay.com
  2. Trolle to plaga – są wszędzie! I chyba jest ich coraz więcej… Kiedyś mogą znaleźć i Ciebie. Nigdy nie wiesz, czego się doczepią. Na swoim blogu skasujesz niestosowny komentarz lub włączysz od razu funkcję akceptacji komentarzy – tutaj Ty dyktujesz zasady, a na takim FB? Tak, są opcje blokowania i niewyświetlania czyichś wypowiedzi, jednak co już świat zobaczył, to jego – niesmak pozostaje. Troll założy kolejne konto i szaleje dalej
  3. Instagram – coś, do czego próbowałam się przekonać, ale nie wyszło w 100%, może w 50 tak… To dobre uzupełnienie w postaci zdjęć i grafik, ale nie zawsze na tym polega czyjś przekaz, a przynajmniej nie wyłącznie. Czy stali użytkownicy czytaliby rozbudowany komentarz do jakiegoś zdjęcia? Chyba nie, nie tutaj, tu liczy się obraz… Jedyny prawdziwy plus – można wstawić odnośnik do swojego bloga.
  4. Twitter – miejsce na króciutkie wpisy. Często nie wystarcza to nawet na cały twój najzwięźlejszy komentarz. Można na coś zwrócić uwagę, wrzucić link, skomentować czyjeś wystąpienie (czy Ci się podobało, czy nie) – OK, ale dla mnie jeśli coś jest ni to mikroblogiem, ni medium społecznościowym, to tak naprawdę nie wiadomo do końca, co to jest. Przedsionek blogów? Coś na „mini zajawki”?Niby liczy się słowo, ale brak pola do popisu (ograniczona liczba znaków we wpisie trochę temu przeczy). Możesz mieć obserwatorów i samemu obserwować (jak na Instagramie), ale znów – są spore ograniczenia w pełnym przekazaniu tego, co by się chciało.
  5. „Chwila na Facebooku” często trwa przynajmniej godzinę – bo ktoś coś wrzucił fajnego, tam rozgorzała dyskusja i trudno się oderwać od wymiany poglądów itd. Efekt? STRATA CZASU. Owszem, można sobie powiedzieć: we wtorki i piątki
    Źródło: Pixabay.com

    daję sobie do 1,5 godziny tylko na niezobowiązujące przeglądanie mediów społecznościowych, ale ilu ludzi potrafi się tych ram trzymać zawsze, co do jednego dnia?

Nie chcę demonizować tych wszystkich miejsc – staram się dostrzec ich zalety, jednak mnie osobiście bloga nie zastąpią w 100% nigdy.

 

(Visited 1 times, 1 visits today)