10 rzeczy, które kojarzą mi się z Bożym Narodzeniem, contra dzisiaj

Na część poniższych skojarzeń wpływ ma na pewno moje dzieciństwo, kiedy wiele spośród dzisiejszych oczywistych  smakołyków, czy atrakcji w TV,  było czymś naprawdę wyjątkowym:

  1. Cytrusy – głównie mandarynki i pomarańcze – do dziś smakują mi najlepiej właśnie w Boże Narodzenie
  2. Rodzynki – wtedy było to naprawdę coś. Dostawało się je pod choinkę, jak już komuś udało się je zdobyć. Ja jednak rodzynków nigdy jakoś specjalnie nie lubiłam – pewnego dnia okazało się, że jestem po prostu lekko uczulona na winogrona – i  wszystko jasne; organizm sam się bronił przed tym, co mu nie służyło
  3. Półgodzinna, wyjątkowa wieczorynka
  4. Długie oczekiwanie na otwieranie prezentów. Zawsze nas pilnowano: najpierw jemy, później choć 1 kolęda (nie lubiłam nigdy śpiewać, słuchać lubiłam) i dopiero po „odsiedzeniu przy stole” i rodzinnych rozmowach, pozwalano nam – dzieciakom zanurkować pod choinkę. Wtedy nie mogłam się doczekać, dziś doceniam ten rytuał.
  5. Czekanie na śnieg – kiedy spadł, zawsze myślałam, że święta za pasem, nawet jak spadał w listopadzie

    Źródło: Pixabay.com
  6. Śnieg – co tu dużo mówić – śnieg w ferie świąteczne a śnieg później, w styczniu i w lutym, to dwie różne rzeczy
  7. Spędzanie świąt z rodziną – albo my jechaliśmy do babci albo babcia i ktoś jeszcze z rodziny do nas; jak takie spotkanie się nie udawało, święta dla mnie były takie jakieś niepełne…
  8. Świetlne świąteczne  ozdoby w mieście
  9. Jarmark Bożonarodzeniowy – wprawdzie imprezy takie zaczęły się uskuteczniać, kiedy byłam „prawie dorosła”, ale zawsze przypominają mi dzieciństwo z racji sprzedawanego asortymentu (sporo słodyczy i ozdób)
  10. Wysyłanie i czekanie na kartki świąteczne.

Dzisiaj wiele z tego czaru nie ma… Pierwsze reklamy nawiązujące do świąt i prezentów pojawiają się zaraz po Wszystkich Świętych – ponad 1,5 miesiąca przed Wigilią. Efekt jest taki, że ozdoby świąteczne chowałabym chętnie zaraz po Nowym Roku.

W telewizji przez okrągły rok jest „tyle bogactwa”, że właściwie nie widać różnicy między Bożym Narodzeniem, a zwykłym weekendem, no, może tylko tyle, że jest więcej filmów o Bożym Narodzeniu i miłości.

Dzisiaj czekam przede wszystkim na radość córeczki nurkującej pod choinkę po prezenty, nic więcej…

(Visited 1 times, 1 visits today)