To ma być mój blog!

Odwiedzam co jakiś czas różne blogi – zazwyczaj wielotematyczne, o codzienności. Często jedną z pierwszych myśli jest: zazdro! Ale tu fajnie! Super wygląd, dobrze się czyta, autor/-ka pomysły na notki, na które ja sama bym nie wpadła.

A później przychodzi refleksja: zaraz, zaraz! Mój blog to mój blog. Ma wyrażać mnie – zarówno pod względem wyglądu, jak i treści oraz ich ujęcia.

Źródło: Pixabay.com

Nie stać mnie na zakup lub zlecenie utworzenia motywu, sama nie umiem zrobić nic w tym stylu. Korzystam więc z darmowych motywów oraz wtyczek i w miarę możliwości dostosowuję je do mojego „widzi mi się”. Jeśli mają one płatną rozbudowę pro, nie korzystam z tego rozwiązania z tego samego powodu, co powyżej. Mówi się „trudno” i żyje się dalej. I tak cieszę się, że znalazłam całkiem fajny hosting, na który mnie jeszcze od biedy stać i który mogę opłacać nawet co miesiąc.

Kilka razy traciłam wiarę w sens pisania w takiej formie, jaką tutaj widać. Dlaczego? Bo tak naprawdę o poruszanych przeze mnie zagadnieniach powiedziano już sporo podobnych rzeczy w wielu innych miejscach w sieci. Jednak czasem widzę dany problem nieco inaczej, niż przynajmniej 50% osób, które pisały już np. o blogowaniu na własnym hostingu. Albo o wymyślaniu jego adresu.

Wiem, że właściwie każdy ma chwile zwątpienia w to, co robi i jak to robi. Mamy też chwile podobne do wypalenia. Wtedy przydaje się choć krótki urlop. U mnie się sprawdza.

(Visited 4 times, 1 visits today)