Jak to jest z tymi ideałami, bajkami i baśniami?

Tak się zastanawiam, skąd się tak naprawdę wzięła „dzisiejsza moda” na bycie „pięknym, szczupłym i idealnym”?  Gładka skóra bez skazy, piękne, mocne (a u kobiet najlepiej dość długie) włosy (ale tylko na głowie – gdziekolwiek indziej w ogóle nie są wskazane, a wręcz bywają nie do pomyślenia!), wymodelowane paznokcie i odpowiedni zapach. A ubiór powinien podążać za ogólną modą – w rodzaju, kroju i kolorystyce, nawet jeśli komuś w danych barwach jest niespecjalnie do twarzy. Sylwetka powinna być wysportowana, a u kobiet najlepiej na pograniczu wychudzenia – i ciąża oraz poród nie są wymówką dla wystającego, sflaczałego brzucha! Rozstępy? Nie, absolutnie! W końcu jest tyle smarowideł, którymi można im zapobiec! 

 

Wszelkie niedoskonałości (nawet te widoczne tylko dla samej osoby przeglądającej się w lustrze), NALEŻY pokryć makijażem. Kobieta wychodząca z domu TOTALNIE bez makijażu to dziwadło (i ja takowym jestem), które „nie szanuje ani siebie, ani innych”. Tak, tak – nawet tak ostre stwierdzenia pojawiają się od czasu do czasu w tym temacie.

   Nie oglądam raczej przypadkowych filmików na YT,  jednak obejrzałam po kawałku kilka filmików bardzo młodych kobiet i nastoletnich dziewcząt (na różne tematy). I one tłumaczyły się swoim widzom, jeśli wystąpiły przed kamerką bez lub tylko w częściowym makijażu!    

 

Kiedy jedna z nich chciała pochwalić się tatuażem na nodze, to podobno dostała w komentarzach zapytania, czemu ma nogi ogolone tylko do kolan, a na udach już nie (choć trzeba się było strasznie przyglądać, aby owo owłosienie w ogóle dostrzec)!

  Pod palce cisnęły mi się wtedy prześmiewcze komentarze, ale darowałam sobie. Przypuszczam, że zostałabym zaszczuta. Teraz chyba prędzej zaakceptuje się, że kobieta chodzi na co dzień bez stanika, niż bez makijażu i nieogolona :/ Z czym tu dyskutować?

A Panowie? Jakie sa oczekiwania wobec nich? Wysocy, szczupli,  ale atletycznej sylwetce, zadbani od stóp do głów (może to akurat dobrze, ale nie, kiedy pod tym względem panowie niewieścieją), uprzejmi, zaradni, mądrzy i obiecujący na przyszłość…

No i mają być dżentelmenami. A świetnie mają wyglądać bezwzględnie zawsze! 

 Zmarszczki, łysienie, siwienie i inne oznaki upływu czasu dla wielu są nieszczęściem, któremu trzeba zapobiegać, jeszcze zanim się pojawi – najlepiej już zaraz po dwudziestce… I dotyczy to obojga płci.


Ale do czego tak w ogóle zmierzam? Skąd się tak naprawdę wzięło owo zjawisko kultu tego specyficznego „piękna” i wiecznej młodości?

A czy nie – przynajmniej po części – z baśni i bajek, którymi raczyło się (i wciąż raczy) dzieci? Czy choć jedna z najbardziej znanych bajek i baśni opowiada o przeciętnej urody księżniczce, którą przeciętnej urody książę pokochał za to, jaką była, a nie  od pierwszego wejrzenia, bo była nienagannie piękna?
Znacie bajkę o niskich lub co najwyżej średnich, z dodatkowymi kilogramami lub naprawdę o skrajnie chudych, niezgrabnych, pyzatych, o brązowych, piwnych czy szarych (a nie obowiązkowo niebieskich) oczach, z małymi dłońmi, za dużymi stopami (…) głównych bohaterach? No, od biedy tacy bywają antybohaterowie, którym można jeszcze dodać do wyglądu guzy, pryszcze, krzywe plecy i nogi i inne wady wyglądu…

   Czy GŁÓWNYMI BOHATERAMI bajek / baśni byli kiedyś ludzie może nawet nie w podeszłym wieku, ale choćby po 30-ceDrugo-, trzecioplanowi i wręcz statystujący – i owszem: rodzice głównych bohaterów, mędrcy wskazujący drogę rozwiązania problemów, wróżki i złe wiedźmy albo podstępni czarnoksiężnicy, królowie szykujący się do przekazania władzy swoim dzieciom (…) i owszem. Ale tak naprawdę GŁÓWNI BOHATEROWIE? Raczej nie…
Dodatkowo postaci pierwszoplanowe – nie dość, że młode i piękne – są zawsze bardzo pracowite, zdolne i chętne do nauki nowych rzeczy, odważne i zdolne do poświęceń – CHODZĄCE IDEAŁY POD KAŻDYM WZGLĘDEM. Bo o ich typowo ludzkich wadach się nie wspomina, chyba że dla pouczenia (np. Czerwony Kapturek – nieposłuszeństwo i niepotrzebne ryzyko)

Wiem, co ktoś może powiedzieć: KOBIETO! PUCHU MARNY! CZEPIASZ SIĘ! TO TYLKO BAJKI! Tylko dlaczego te wszystkie wyobrażenia przenosi się później do życia realnego?
   Mamy córek bardziej chyba niż same córki oczekują, że ich pociechy z powietrza nauczą się pewnych umiejętności (bo ja w twoim wieku umiałam już sama szyć przynajmniej najłatwiejsze rzeczy), a do domu przyprowadziły chłopaka ładnego (dziś nawet można powiedzieć, że o urodzie bardzo delikatnej jak na mężczyznę), najlepiej idealnie w swoim (córki) wieku, wykształconego lub już na jakichś „szanowanych” studiach, po których od razu zacznie nieźle zarabiać, ale dobrze by było, aby był też z bogatej rodziny, absolutnie bez nałogów, wierny i zapatrzony w dziewczynę, że hej.
 Natomiast matka chłopaka będzie liczyła, że przyprowadzi on dziewczynę w swoim (chłopaka) wieku lub  ewentualnie odrobinę młodszą, cichą, dobrze wychowaną, która będzie się z nim we wszystkim zgadzać, która jest ładna, zgrabna i powabna, przy tym jednocześnie skromna i pracowita; powinna umieć gotować i piec i z przyjemnością oddawać się wszelkim pracom domowym – po najcięższe sprzątanie. Dobrze by też było, aby też pracowała zawodowo, ale zrezygnowała z „kariery”, kiedy młodzi postarają się o dziecko. Tacy idealni młodzi powinni żyć razem długo i szczęśliwie….
A właśnie: co w bajkach dokładnie oznacza, że „później żyli długo i szczęśliwie” i dlaczego dotyczy to każdej pary głównych bohaterów? Czy ktoś kiedyś zapytał o to swoje dziecko – co ono rozumie pod tym wyrażeniem?

W wyobrażeniu dzieci może to oznaczać, że dożyli przysłowiowych 100 lat, byli sobie wierni, zawsze uśmiechnięci i zdrowi aż do końca, zgodni (0 kłótni) i pewnie mieli dzieci, które ich na starość tak, czy inaczej wspierały.
  Nie chcę wyjść na potwora – bajki i baśnie przekazują pewne wartości – mówią o odwadze, poświeceniu, miłości, cierpliwości, ewentualnie (bajki) niosą ze sobą jakiś morał: czego nie robić lub robić, żeby wszystko potoczyło się dobrze. 
 Kwestia tylko, że jeśli pewne rzeczy pokazuje się na wyidealizowanych postaciach, słuchacze mogą jednak wynieść pewne błędne wnioski: tylko piękni i młodzi mają prawo do szczęścia. A to przecież nieprawda!
Author: paniokularek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *