Jak to jest z ubezpieczeniem zdrowotnym w Polsce?

Kiedy zdałam maturę i nie dostałam się w pierwszym terminie na studia, moja koleżanka klasowa bardzo się zdziwiła, kiedy powiedziałam, że muszę coś wymyślić, żeby mieć ubezpieczenie zdrowotne. Co ty ciągle z tym ubezpieczeniem? – zapytała zniecierpliwiona. I była bardzo zdziwiona, że jeśli:

  • nie pójdzie na studia albo
  • nie pójdzie do pracy na umowę o pracę, czy też
  • nie zarejestruje się w Urzędzie Pracy,

będzie ponosiła koszta swojego leczenia, nawet jak pójdzie do lekarza rodzinnego (nie prywatnie!) lub – nie daj Boże – trafi z jakiegoś powodu do szpitala.

Kto ma w Polsce ubezpieczenie zdrowotne?

 

Dzieci

Problemu nie mają tylko dzieci – im przysługuje darmowa opieka medyczna, nawet jeśli nie są ubezpieczone. Jednak rodzice mogą zgłosić swoje pociechy do ubezpieczenia zdrowotnego:

  • poprzez swojego pracodawcę, jeśli pracują na umowę o pracę

 

  • lub poprzez Urząd Pracy, jeśli zarejestrują się tu jako osoby bezrobotne

W wyjątkowych sytuacjach swoje niepełnoletnie wnuki mogą zgłosić dziadkowie – również przez pracodawcę, jeśli wciąż pracują na umowę o pracę lub w ZUS, jeśli pobierają emeryturę. A jaka może być ta wyjątkowa sytuacja? Np. dziadkowie są rodziną zastępczą dla wnuków albo rodzice dzieci pracują przez pewien czas jedynie dorywczo, sami nie mając ubezpieczenia.

Studenci

Studenci do 26. roku życia są objęci ubezpieczeniem zdrowotnym z racji studiowania.

Emeryci i renciści

Ze świadczeń rentowych i emerytalnych jest odprowadzana składka na ubezpieczenie zdrowotne, więc osoby objęte tymi świadczeniami korzystają z „darmowej” służby zdrowia.

Osoby dorosłe w wieku produktywnym

Jeżeli po maturze ktoś decyduje się na szkołę inną, niż państwowa uczelnia wyższa, powinien upewnić się, że przysługuje mu w z racji nauki w konkretnej szkole (np. prywatnej), ubezpieczenie zdrowotne. Ewentualnie czy można do czesnego dopłacić pewną kwotę, aby zostać do takiego ubezpieczenia zgłoszonym.
Problem zaczyna się, gdy po skończeniu szkoły średniej lub studiów (26 lat) młody człowiek nie ma pracy i nie decyduje się zarejestrować w Urzędzie Pracy.

Kiedy osobie w wieku produktywnym przysługuje ubezpieczenie zdrowotne, a więc i „darmowa” służba zdrowia”?

Najprostszą odpowiedzią na powyższe pytanie jest: kiedy z jakiegoś powodu za daną osobę są odprowadzane składki na ubezpieczenie zdrowotne. Czyli, kiedy ktoś:

  • jest rolnikiem i jest zarejestrowany w KRUS
  • prowadzi własną działalność gospodarczą i np. odprowadza składki sam
  • nie jest rolnikiem i nie ma własnej działalności, ale pracuje na umowę o pracę
  • jako osoba bezrobotna, jest zarejestrowany w konkretnym dla swojego rejonu Urzędzie Pracy – aby móc uzyskać status osoby bezrobotnej w myśl odpowiednich przepisów trzeba spełnić pewne warunki
  • odbywa staż ze skierowania z Urzędu Pracy
  • opłaca dobrowolne ubezpieczenie zdrowotne do ZUS. Jednak tutaj trzeba pamiętać, że: wysokość składki zmienia się co kilka miesięcy i jest wyliczana nie od najniższej krajowej wypłaty, a od średniego krajowego wynagrodzenia. Dodatkowo, jeżeli nie posiada się już ubezpieczenia zdrowotnego od 3 miesięcy wzwyż, ZUS zażąda od osoby zainteresowanej wniesienia dodatkowej opłaty – tym wyższej, im dłużej pozostawało się do tej pory bez ubezpieczenia zdrowotnego. Dokładne dane nt. wysokości składek oraz zasad wyliczania i wysokości opłaty dodatkowej, można znaleźć choćby TUTAJ.
  • może być zgłoszony do ubezpieczenia przez członka rodziny (u jego pracodawcy, w Urzędzie Pracy, przez osobę opłacającą dobrowolne ubezpieczenie w ZUS, przez emeryta lub rencistę itd.) – mogą tak zrobić np. współmałżonkowie.

Samo prywatne ubezpieczenie zdrowotne to nie wszystko!

Ktoś powie, że przecież można wykupić jakiś pakiet ubezpieczenia zdrowotnego u prywatnego ubezpieczyciela i po zmartwieniu. Fakt, wiele takich składek jest niższych, niż składka dobrowolnego ubezpieczenia w NFZ.
Jednak trzeba jasno powiedzieć: dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne (prywatne) to dobra wola danej osoby, jednak nie daje przy tym ono prawa do w pełni darmowej opieki zdrowotnej w dokładnie każdej placówce – od szpitala, po każdą najmniejszą przychodnię zdrowia – mającą podpisany kontrakt z NFZ!
Każda firma ubezpieczeniowa, która proponuje m.in. dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne, ma w swojej ofercie kilka pakietów takiego ubezpieczenia. Im wyższa kwota składki, tym klient może liczyć na więcej usług medycznych (różne badania, wizyty u konkretnych specjalistów, większa liczba placówek…), ale jedynie w konkretnych, tzw. komercyjnych placówkach medycznych. Ich spis powinien być dostępny na odpowiedniej podstronie konkretnej firmy sprzedającej ubezpieczenia – i chodzi zarówno o nazwy owych placówek, jak i ich adresy w poszczególnych miastach.
Takie ubezpieczenie przydaje się więc, jeśli – mając już prawo do korzystania z „darmowej opieki medycznej” (z jakiegokolwiek powodu podanego wyżej):

  • chcemy ułatwić sobie dostęp np. do konkretnych lekarzy specjalistów zwłaszcza, gdy musimy chodzić do więcej, niż jednego. Takie wizyty kosztują nas wtedy więcej, niż składka za pakiet, który w swoich ramach umożliwia nam „darmowe” wizyty u tychże specjalistów.
  • chcemy ułatwić sobie dostęp do pewnych badań, które musimy wykonywać dość często lub dość szybko, a na które – na NFZ – trzeba sporo czekać, a prywatnie są dość drogie.

Prywatne ubezpieczenie ma jednak jeden poważny minus, jeśli jest naszym jedynym ubezpieczeniem zdrowotnym: wciąż ma charakter ubezpieczenia dodatkowego i żadne nie obejmuje wszystkich placówek w całym kraju. Jeśli z jakiegoś powodu – np. na wczasach poza miejscem zamieszkania, ale wciąż w Polsce – będziemy musieli szybko skorzystać z porady lekarza pierwszego kontaktu, to nawet w przychodni mającej kontrakt z NFZ, dostaniemy za taką poradę rachunek.
Problem będzie jeszcze większy, jeśli np. złamiemy rękę lub nogę albo z innego powodu trafimy do „państwowego” szpitala. Ten też nas rozliczy za każdy dzień pobytu na oddziale, za leki i wszystkie wykonane nam badania. A im są one bardziej specjalistyczne, tym droższe. Nawet „zwykłe RTG” wyjdzie nas wtedy drożej, niż gdybyśmy umówili się na nie „prywatnie” w danej przychodni.

Pomyśl, zanim będzie za późno

Wiele osób nie myśli na co dzień o tym, czy ma ubezpieczenie zdrowotne; jeśli się go nie posiada, a przychodzi co do czego, okazuje się, że można mieć poważny problem finansowy związany z leczeniem. Nawet taka rzecz, jak przepisywanie przez internistę leków, będzie się wiązało z tym, że nie tylko poniesiemy koszta wizyty, ale też zawsze zapłacimy za te specyfiki 100% ceny.

Author: paniokularek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *