Zdrowotny koszmar pierwszych lat w przedszkolu / szkole

Pierwszego roku w żłobku / przedszkolu / szkole (zerówka) swojego dziecka boi się sporo rodziców, zwłaszcza tych, którzy w razie czego nie mają z kim zostawić chorego dziecka. Dziś pracodawcy z niechęcią patrzą na osoby często biorące zwolnienia na chore dziecko / opiekę nad dzieckiem.  Stad taki stres wielu rodziców i czasem chore dzieci idące do przedszkola, nafaszerowane antybiotykami i środkami przeciwgorączkowymi.

Z dziećmi bywa różne
Najprościej rzecz ujmując dzieci – pod względem zdrowotnym – można podzielić na kilka grup:

  1. Najbardziej odporne – chorują sporadycznie zarówno przed przedszkolem, jak i kiedy zaczną do niego chodzić
  2. Potrzebują 3 miesięcy, max jednego semestru przedszkola lub szkoły, aby przestać często chorować – później jest już tylko lepiej
  3. Chorują dość sporo przez cały pierwszy rok chodzenia do żłobka / przedszkola / zerówki, a później z każdym rokiem jest zdecydowanie lepiej
  4. Chorują latami, choć przed przedszkolem miały do 3 infekcji w roku

W powyższym „rankingu” nie uwzględniłam dzieci alergicznych oraz z problemami z układem immunologicznym – obie przypadłości wymagają konsultacji z odpowiednim lekarzem specjalistą.

Jak to przeżyć i się nie załamać?

Czytając fora internetowe, natykałam się na wiele wpisów w stylu: ja już nie mogę tego wytrzymać; moje  dziecko idzie do przedszkola, chodzi może tydzień (często mniej) i zaraz znów zainfekowane i mamy z głowy tydzień / dwa lub nawet więcej – i tak przez cały pierwszy rok lub przynajmniej do ciepłej wiosny. Pomijając zmęczenie rodziców, trudno nie współczuć takiemu dziecku. Nawet jeśli katar i spowodowany nim ból głowy, gardła i kaszel to „niewinna infekcja” (wielu powie wtedy: „marsz do przedszkola!), to jednak to wszystko męczy dziecko. Gorzej się wtedy śpi, a więc i regeneruje.
Wszelkie rady i stwierdzenia typu:

  • to po prostu trzeba przetrwać
  • dziecko musi się wychorować

nic nie wnoszą i nie dodają sił i wg mnie należy je sobie po prostu darować.
Jak to przetrwać? Ja starałam się jak najwięcej czasu poświęcić dziecku, aby umilić mu ten przykry czas.

Czy można jakoś dziecku pomóc?

Mogę tu zostać zlinczowana przede wszystkim przez pracujących na etacie rodziców, ale uważam, że nawet jeśli mamy do czynienia ze zwykłą „infekcją”, ale jednak z uciążliwymi objawami, dziecko powinno zawsze zostawać choć przez kilka pierwszych dni w domu – nawet jeśli nie ma gorączki. Organizm walczący z infekcją jest i tak osłabiony. Katar często powoduje ból głowy i utrudnia oddychanie. Kaszel – wiadomo, nic miłego.
Zainfekowany organizm uczy się walki z drobnoustrojami niezależnie od tego, czy dziecko zostanie w domu, czy pójdzie do przedszkola. W tym drugim przypadku dziecko jest narażone na „dozarażenie się” kolejnymi wirusami, a nadkażenie może skończyć się chorobą bakteryjną i mamy potrzebę podania antybiotyków. Zainfekowane dziecko dodatkowo zaraża inne dzieci, w tym te ze stale osłabioną odpornością. To niefajne.
W tym przypadku często jednak wygrywa to, że „rodzice muszą iść do pracy, a nie mają z kim zostawić dziecka„. Tylko, że dość często kończy się to i tak koniecznością wzięcia opieki nad dzieckiem, bo zwykła infekcja może przerodzić się w coś gorszego – z 3-5 dni w domu mogą się zrobić 2 tygodnie. 
Trzeba też pamiętać, że dzieci różnie znoszą objawy nawet „niezbyt poważnej infekcji” (choć tak naprawdę w przypadku dzieci nie można przesadnie nic bagatelizować) i przynajmniej przez pierwszy rok dziecka w jakiejkolwiek placówce edukacyjnej trzeba mieć na uwadze, że tych nieobecności związanych z infekcjami może być nawet więcej niż 50% całego roku.

Nawet 8 infekcji w roku?

Powszechnie przyjmuje się, że dziecko może złapać do 8, a nawet 10 infekcji w roku! I chodzi tu zazwyczaj o infekcje górnych dróg oddechowych. Jeśli dodać do tego ewentualne  jelitówki, grypy żołądkowe i zwykłe zatrucia pokarmowe, to może  będzie tego więcej. A każde dziecko choruje inaczej – jedne krócej, inne dłużej. W skrajnych przypadkach może to oznaczać nawet 80% nieobecności w przedszkolu w 1. roku chodzenia. Tylko, że ilości infekcji jakoś nikt nie przelicza na ilość tygodni, a szkoda…

Skąd ten stres?

Zazwyczaj rodzice są zestresowani częstymi chorobami dziecka, bo:

  • żal im dziecka męczącego się z objawami typu kaszel i gorączka + często znikoma przyjemność przyjmowania leków
  • mają problemy z pogodzeniem pracy z opieką nad często chorym dzieckiem, a „przecież trzeba zarabiać”

W tym drugim przypadku zawsze mnie to zastanawia. Polityka prorodzinna w Polsce kuleje od lat. Problemy z pracą są, czy bezrobocie wynosi 15, czy 5 % – żaden pracodawca,ze zrozumiałych względów,  nie lubi ponosić kosztów pracy, kiedy pracownik bywa w pracy w kratkę. Doskonale to rozumiem.
Jednak warto – jako przyszły rodzic – wziąć to pod uwagę już planując rodzicielstwo. I trzeba przy tym zakładać nawet najgorszą opcję – że pierwszy rok dziecka w przedszkolu będzie właściwie wyjęty z życiorysu zawodowego jednego z rodziców, jeśli ci nie mogą liczyć na dziadków, czy inną zaufaną osobę, przy opiece i to nad chorym dzieckiem. I piszę tu o pracy, do której trzeba chodzić, bo istnieje jeszcze opcja podejmowania zleceń wykonywanych z domu jako sposób podreperowania domowego budżetu przy jednej stałej pensji.
Rodzicielstwo to nie tylko zachwyt nad dzieckiem – to także te przykre elementy. To, że życie kosztuje, wiemy wszyscy i trzeba to brać pod uwagę, zanim założy się rodzinę. Podchodzenie do tego w stylu „jakoś to będzie” kończy się zazwyczaj dodatkowym stresem związanym z problemem: jak pogodzić zarabianie na życie z infekcjami dzieci idących do żłobka / przedszkola i to czasem dłużej, niż przez jeden rok.

Author: paniokularek

1 thought on “Zdrowotny koszmar pierwszych lat w przedszkolu / szkole

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *